Jeśli jednym palcem pokazujesz na kogoś, trzema palcami wskazujesz na siebie…

Jeśli jednym palcem pokazujesz na kogoś, trzema palcami wskazujesz na siebie…

To zdanie jest dla mnie kwintesencją tego co dzieje się w relacjach. I tych związkowych, przyjacielskich, koleżeńskich, ale też tych dalszych.
Kiedy pokazuję na kogoś palcem, widzę jego wady, niedoskonałości, wszystko to co ja bym zrobiłam inaczej, wskazuję z bardzo dużym prawdopodobieństwem swoje własne obszary do rozwoju, zmiany, działania lub niedziałania.
Tak samo się dzieje, kiedy widzę w ludziach to co dobre (niematerialnie i materialnie). Jeśli widzę w innych, to znaczy jest szansa, że sama też to mam (może nawet nieświadomie).
____
Zrób sobie mały eksperyment. Wypisz (to ważne, żeby napisać) wszystkie cechy, których nie lubisz u kogoś bliskiego, albo nawet najbliższego. Później wypisz wszystkie cechy, które podziwiasz, lubisz doceniasz u kogoś bliskiego, albo nawet najbliższego. To nie musi być tam sama osoba.
Przeczytaj uważnie listę i sprawdź, co z tego jest też na Twój temat – przynajmniej w jakimś zakresie. Jak się z tym masz, kiedy zdajesz sobie z tego sprawę? Czego Cię to uczy?
____

Bardzo wierzę w to, że spotykamy się po to, żeby się czegoś nauczyć. A w relacjach możemy się nauczyć najwięcej.
Sama o tym czasem zapominam, że kiedy wkurza mnie coś u Niego lub u Niej, to najpierw dobrze by było się zastanowić, czy nie robię dokładnie tego samego.

Ale zamiast się zastanowić wchodzimy (bo zakładam, że masz podobnie, jak ja ;)) w reakcję, zamiast w relację (najpierw ze sobą, a później z Nim lub z Nią). I kiedy jesteśmy w reakcji to albo mamy walkę albo ucieczkę. W jednym i drugim przypadku raczej nie ma rozmowy o potrzebach i trudnościach w konstruktywny sposób, tylko wzajemne lub jednostronne obrzucanie się oskarżeniami.
Pod każdym zarzutem kryje się jakaś potrzeba. Nawet jeśli nie wyrażasz swojego zdania wprost, zapewne w Twojej głowie kryją się jakieś zarzuty wobec drugiej osoby. Zastanów się jak dokładnie brzmi ten zarzut i jaka potrzeba nie jest zaspokajana, skoro ten zarzut się pojawił. Zapisz to sobie. Zastanów się czy to wszystko, czy jest tam coś jeszcze. I kiedy już spotkasz się ze sobą, pójdź do Niej lub do Niego i powiedz, co teraz rozumiesz na swój temat i jak to się ma do Waszej relacji.
Czy to pomoże? Nigdy nie wiadomo, bo potrzeba do tego zawsze drugiej strony. Ale jest duża szansa, że tak, ponieważ prawda wyzwala, a rozmowa łączy. Takie przynajmniej jest moje przekonanie na ten temat. 😉

Jeśli chcemy odrobić lekcję, która jest skutkiem pokazywania palcem, potrzebujemy się zatrzymać. Reakcja jest szybka, nieprzemyślania, może być nawet upokarzająca dla jednej osoby lub obu. Dlatego, gdy już dojdzie do reakcji, a później do zatrzymania, zawsze można wrócić do rozmowy w relacji. Do wymiany poglądów, pokazywania swoich słabości, swojej mocy, mówienia o swoich potrzebach i marzeniach.
Czy to da nam gwarancję, że już nigdy nie będziemy pokazywali na siebie palcem? Oczywiście, że nie. Ale daje to szansę na szybsze wyłapywanie i zatrzymywanie reakcji, a to już jest duży krok w dobrą stronę.

____

Jest jeszcze druga strona medalu pokazywania palcem. Zastanów się, czy nie przypisujesz ludziom dużo lepszych cech, niż faktycznie posiadają. Przemyśl, na ile chcesz widzieć drugą osobą, tak jak chcesz ją widzieć, a na ile widzisz, jaka jest naprawdę. Jeśli nie widzisz człowieka, takim jakim jest, jeśli nie widzisz jego cienia i nie akceptujesz słabości i też tych po prostu gorszych cech, prawdopodobnie może przyjść rozczarowanie, a od niego blisko do reakcji i obrzucanie się oskarżeniami.

To wcale nie jest łatwe. Ja cały czas się tego uczę i momentami mam wrażenie, że zatrzymałam się na podstawówce.
Ale niełatwe, nie oznacza niemożliwe. Niełatwe oznacza wymagające wysiłku, czasu i włożenia energii. Jest to na szczęście do zrobienia.