Wszystko ma swój sens

Na początku byłam jak Al Bundy.

Kończyłam liceum w czasach prehistorycznych, w których wierzono, że tylko osoby po studiach dziennych mogą znaleźć godną pracę, z godnym wynagrodzeniem. Niestety uległam tym wierzeniom i kiedy okazało się, że nie dostałam się na studia stacjonarne, załamałam się. Miałam bardzo wyraźną wizualizację w swojej głowie, jak to ląduję pod mostem i żyję w kartonach do końca swych dni. To naprawdę nie było śmieszne. Byłam przekonana, że pójście na studia zaoczne jest największą porażką mojego życia i że przez to nie znajdę dobrej pracy – nigdy! A u mnie dobra praca jakoś zawsze wiązała się ze szczęśliwym życiem.

Moje załamanie powiększyło się, kiedy spotkaliśmy się ze znajomymi z liceum po pierwszym roku studiowania. Ktoś był na medycynie, ktoś na matematyce, ktoś studiował na SGH, ktoś na AGH, ktoś wyjechał na studia za granicę. „Wszyscy” oczywiście na studiach dziennych (miałam mocno rozbudowaną umiejętność wypierania rzeczywistości i nie zauważyłam tych, którzy byli na zaocznych, albo w ogóle nie poszli na studia).

– A ty co robisz? – zapytał jeden z kolegów.

– No, ja studiuję zaocznie politologię i pracuję.

– Gdzie pracujesz?

– Sprzedaję buty w galerii handlowej.

– Aaaaa…. To ty jesteś, Michalska, jak Al Bundy?

Tak. Byłam jak Al Bundy. Miałam nadwagę, wiszący, brzydki brzuch, pracę, której nienawidziłam i życie, które czułam, że nie jest moje.

Ja, z wielkimi ambicjami zmieniania świata. Ja, wybawca uciemiężonych. Ja, grubasek, Al Bundy w wersji żeńskiej i polskiej. Masakra.

Zaraz po tym spotkaniu miałam rozmowę z moim kierownikiem. Powiedziałam Wojtkowi, że marnuję się tutaj, że ta praca nie zaspokaja moich ambicji, że ja jestem stworzona (cóż za autouznanie!) do wyższych rzeczy. Ale sama do końca nie wiedziałam co to są te wyższe rzeczy. Po prostu sprzedawanie butów było, w pewnym sensie, obrazą majestatu dla 20-latki ze Skarżyska.

Wojtek powiedział mi wtedy bardzo ważne słowa: jeśli chcesz robić coś wielkiego, ambitnego, najpierw musisz popracować u podstaw, musisz zobaczyć jak to jest na samym dole, żeby potem wiedzieć jak to wykorzystać. Potraktuj to jako poligon doświadczalny.

To był jeden z fajniejszych szefów jakich mogłam sobie wymarzyć, ale zupełnie wtedy tego nie widziałam. Wręcz byłam zła na to co mi powiedział. Jak ja niby będę mogła wykorzystać sprzedawanie butów?

Po 11 latach zmienia się perspektywa.

11 lat temu, w styczniu 2006 roku, odeszłam z pracy w sklepie z butami, której tak bardzo nienawidziłam. W trakcie tych 11 lat miałam różne epizody zawodowe. Pracowałam w Telekomunikacji Polskiej i sprzedawałam darmowe weekendy, za szaloną stawkę 4,50 za godzinę. Pracowałam przez chwilę w innym sklepie z butami, w którym sandałki kosztowały koło 2000, a ja zarabiałam 900 złotych na miesiąc, bez możliwości prowizji od sprzedaży. Trafiłam do biura nieruchomości i pomimo bardzo dobrych wyników, często słyszałam od swojej szefowej jak jestem beznadziejna i miałam ucinaną na przykład prowizję o połowę- bo w tym miesiącu za dużo zarobiłam.

Potem pracowałam w banku, gdzie przełożona powiedziała, że nie mam co liczyć na awans na kierownika, bo jestem kobietą i będę rodzić dzieci. To był punkt zapalny, aby odejść, ale nie główny powód. Cały czas wiedziałam, że praca jako doradca kredytowy to nie jest to.

Bo przez cały czas marzyłam o tym, żeby być trenerem, żeby uczyć ludzi sprzedaży, asertywności, odpowiedniej komunikacji. A paradoks polegał na tym, że praca trenera wymarzyła mi się w trakcie szkolenia, które miałam jako sprzedawca butów.

Odeszłam z banku i otworzyłam doradztwo kredytowe, bo stwierdziłam, że to jest najlepszy sposób, żeby zdobyć doświadczenie managerskie, abym mogła pracować później jako trener również z kadrą zarządzającą.  Zupełnie nie zauważyłam kiedy minęło 5 lat prowadzenia doradztwa, przy jednoczesnym pracowaniu na „drugi etat” prowadząc szkolenia i sesje coachingowe.

Styczeń jest jakiś magiczny w moim życiu. Dokładnie rok temu odeszłam z mojej własnej firmy. Różne były powody. Ale najważniejszy był taki: nie mogę pracować na 100% z ludźmi jako trener, czy coach, jeśli nadal będę siedzieć w firmie, jako pani prezes i zarządzać ludźmi. Nie da się trzymać kilku srok za ogon.

Po 11 latach, od odejścia ze sklepu z butami, rozumiem co Wojtek miał na myśli, mówiąc mi, że najpierw musi być praca u podstaw. Gdybym nie pracowała w tym sklepie, mogłabym nie rozumieć bolączek ludzi, którzy pracują teraz w podobnym miejscu jak ja wtedy. Gdybym nie była Alem Bundym, nie rozumiałabym co znaczy zawstydzenie przed ludźmi, którzy mają lepiej i nie rozumiałabym co to znaczy brak pewności siebie. Gdybym nie pracowała w tym sklepie, mogłabym nigdy się nie dowiedzieć tego, że chcę pracować jako trener, a potem jako coach i że chcę pomagać ludziom stawać się lepszą wersją siebie. Gdybym nie nauczyła się sprzedaży w butach, nie wiem czy byłabym potem taka dobra w pozostałych miejscach. Gdybym nie była najpierw tam, pewnie nie byłabym tu, gdzie jestem teraz.

Wszystko ma swój sens.

Wszystko ma w życiu sens, ale nie zawsze ten sens widać od razu. I dzisiaj dzielę się z Tobą tym kawałkiem mojej historii, bo płynie z niej kilka lekcji:

1. Żadna praca nie hańbi – każda praca może być pomostem do czegoś lepszego.

2. Każde wydarzenie możesz traktować jako uczące doświadczenie- tylko musisz to dostrzec.

3. Jeśli bardzo pragniesz robić takie a nie inne rzeczy, to będziesz je robić. Ale musisz naprawdę tego chcieć i musisz naprawdę robić COKOLWIEK w tym kierunku, żeby tak się stało. Od samego siedzenia marzenia się nie spełniają.

4. Wybieraj, sprawdzaj, zmieniaj- jeśli Ci coś nie pasuje – zmień to i weź za tę decyzję pełną odpowiedzialność.

 


Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem brakuje odwagi przy zmianie pracy. Rozumiem, że może być trudno odnaleźć się na rynku pracy i zdecydować- która ścieżka kariery, jest moją drogą, co jest moją ścieżką serca.

W ciągu 12 lat zmieniłam 5 razy pracę i 2 razy zmieniłam branżę. Miedzy innymi dlatego rozumiem dylematy przy wyborze zawodu, ale też lubię po prostu z takimi tematami pracować.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak określić swoją ścieżkę kariery, jak wybrać swój zawód i jak poradzić sobie ze stresem, który pojawia się w sytuacji zmiany- zapraszam Cię na webinar, który poprowadzę 21 lutego o godzinie 21.00. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

 

Podobne artykuły

3 pułapki, w które wpadasz z powodu swoich przekonań

3 pułapki, w które wpadasz z powodu swoich przekonań. Zmień swoje przekonania, a zmienisz swoje życie można przeczytać w różnych...

czytaj >

Ciekawość - pierwszy stopień do szczęścia

Ciekawość ma swoją ciemną stronę. Jest początkiem pychy, a przez niektórych uważana jest też za początek drogi do piekła. To ciekawość, która jest...

czytaj >

Siła w słabości - kawałek własnej historii

Słowa, które znajdują się poniżej powstały, kiedy byłam w trochę innym miejscu, niż jestem teraz. Te słowa powstały też na...

czytaj >
  • Ciekawe jest to, że często nie widzimy, jak wiele uczy nas sytuacja „tu i teraz”. Pamiętam mój najbardziej uczący moment w życiu zawodowym, kiedy pozbyłam się złudzeń i przestałam być tak bardzo naiwna. Straciłam wtedy trochę pieniędzy, to jasne. Ale niesamowite jest to, że dzięki temu dowiedzialam się, że w biznesie trzeba dbać o siebie, pilnować swoich interesów, zastanawiać się nad konsekwencjami decyzji. Ważne: podpisywać umowy, nawet z koleżankami. A przede wszystkim: jak ważna jest intuicja. Wtedy nie zaufałam intuicji i straciłam.

    Mądre rzeczy, Anita.

    • Anita Michalska

      To prawda, Edyta. Mam wrażenie, że próbujemy tak bardzo racjonalizować, że nie zauważamy podpowiedzi tej małej, ale jakże mądrej intuicji. I spotkała mnie kiedyś podobna sytuacja- też nie zaufałam sobie i straciłam masę pieniędzy. Na szczęście to była lekcja, którą pamiętam do dzisiaj.

      Dzięki za dobre słowo. Od Ciebie to podwójny komplement.

  • Nawet nie wiesz jak się cieszę, że podzieliłaś się swoją historią 🙂 Akurat teraz, kiedy znów mam wątpliwości, które dotyczą właśnie tematu ścieżki kariery zawodowej. Jeśli taka osoba jak Ty szła tak krętą drogą jak ja, to znaczy, że podążam właściwą drogą 🙂
    Jeśli tylko nic mi nie wypadnie to wezmę udział w webinarze.

    • Anita Michalska

      Natalia, bardzo Ci dziękuję! Przyznam Ci, że 3 razy zastanawiałam się przed publikacją: czy mogę? 😉 Ale dobrze, że to zrobiłam. Cieszę się, że mogłam Cię zainspirować. Jeśli będziesz mogła uczestniczyć- będzie mi bardzo miło.

  • Kasia Grzegorowska

    Z przyjemnością przecztałam Twój tekst – w pewnych Twoich momentach widzę siebie i moją drogę.. odważna droga…

    • Anita Michalska

      Dziękuję Kasiu. Skoro widzisz w mojej drodze swoją, to znaczy, że Twoja też była odważna- gratuluję!

  • Fantastyczny artykuł 🙂 Pracowałam w życiu jako kelnerka (czasami po 15 godzin non stop), jako sprzątaczka w domach bogatych Amerykanów i Anglików, na infolinii i jako bezpośrednia agentka dla Playa i to wcale nie te pierwsze prace (chociaż cholernie wymagające fizycznie) były dla mnie najważniejszą lekcją… a ta ostatnia. Spotkałam w życiu osobę, moją „przełożoną”, która oszukała mnie na całej linii: zaprzyjaźniła się, zwierzała… aż w końcu zawinęła na pięcie z naszymi wspólnymi pieniędzmi (wcale nie takimi małymi) i ślad po niej zaginął. I chociaż okropnie to przeżywałam, myślę teraz, że to miało swój sens (dokładnie tak jak piszesz), a dla mnie było ogromną lekcją 🙂 !

    Ściskam 🙂

    • Anita Michalska

      Joanna dzięki za dobre słowo i za kawałek Twojej historii. Fajnie, że po czasie wyciągasz też takie wnioski.

  • Bardzo inspirujący wpis 🙂 Młodzi ludzie bardzo często zaraz po liceum chcieliby prezesować i mają ogromne oczekiwania, ale nie tędy droga. Po kolei, lepiej sprawdzić się w kilku miejscach – a każde doświadczenie czegoś nas uczy 🙂

    • Anita Michalska

      @careerup:disqus bardzo dziękuję. Myślę też, że to dobrze mieć takie duże ambicje, ale jednocześnie dobrze też jest mieć kogoś kto powie: spokojnie, na wszystko przyjdzie czas. Zdecydowanie też jestem zwolenniczką tego, żeby sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać 🙂