Czym jest kobiecość?

Pracuję obecnie z klientką – prężnie działającą, 30-letnią kobietą (powiedzmy, że ma na imię Marta).

Pomimo, że Marta odnosi ogromne sukcesy, jeździ po świecie, spełnia się zawodowo i ma wspaniałych przyjaciół, to jest jednak coś co ją uwiera. To „coś” to ciśnięcie przez rodzinę, że już czas na męża, na dzieci, na ustabilizowanie się, a nie fruwanie po świecie.

Klientka stwierdziła na ostatniej sesji, że stanowisko jej rodziny powoduje, że traci ona trochę kontakt ze sobą, ze swoją kobiecością i swoim poczuciem własnej wartości. Przez to nie czuje, że może się do końca realizować tak jak chce. Zaczęłyśmy eksplorować ten temat. Zaprosiłam Martę do ćwiczenia, w wyniku którego pojawiły się jej bardzo ciekawe refleksje na temat kobiecości oraz czerpania siły i radości z bycia kobietą.

Stwierdziłyśmy obie, że te refleksje są bardzo uniwersalne i warto je puścić dalej w świat.

Marta doszła do wniosków, że…

Kobieta jest tak samo wartościowa, nawet jeśli nie ma partnera i dzieci.  

Nie ma jednego słusznego wzorca kobiecości. Rzecz jasna, z punktu biologicznego, to co wspólne jest dla wszystkich kobiet to funkcja prokreacyjna. Czy jeśli jednak kobieta nie może mieć dzieci (z powodów zdrowotnych, psychologicznych lub majątkowych) lub świadomie rezygnuje z rodzenia dzieci- czy jest mniej kobieca? Kobietą się jest, niezależnie od tego czy ma się 4 dzieci, 2 psy, czy podejmuje się decyzję o życiu w pojedynkę.

Kobiecość to dążenie do doskonałości.

Dążenie, nie jest równoznaczne z byciem idealną. To jest istotna różnica. Dążenie do doskonałości oznacza zgodę na bycie niedoskonałą, nieidealną, ale przez to też nieszablonową.

Kobieta szczęśliwa to ta, która dba o siebie.

Nie chodzi tylko o dbanie fizycznie, chodzi o dbanie o swoje granice, o swoje potrzeby i wyrażenie siebie taką jaką się jest. Potrzeba odwagi, żeby podążać za tym czego się chce, ale na tym też polega dbanie o siebie. Jeśli nie idę za intuicją, głosem serca, to co mi pozostaje? Życie pod czyjeś dyktando? Czyjąś wizję mojego życia?

Kobiecość to piękno i dawanie natchnienia.

I nie chodzi o fizyczność. Chodzi o ten mentalny chaos, który jest często w głowie kobiety, a z którego rodzą się piękne, kreatywne pomysły do wykorzystania nie tylko przez kobiety, ale też przez mężczyzn.

Bycie kobietą to po prostu bycie sobą i kochanie siebie taką jaką się jest.

 

Czy te refleksje są odkrywcze? Zapewne nie. Ciekawe jest jednak jak łatwo rodzina, środowisko, system, może wrzucić nas w przekonania, które odrywają nas od kontaktu ze sobą. Mam poczucie, że to nie dotyczy tylko kobiet, ale też mężczyzn.

Jesteś kobietą? Patrzysz podobnie na swoją kobiecość? A może jesteś mężczyzną i zupełnie inaczej postrzegasz kobiecość?

Każdy dzień jest dobry na takie dyskusje :).